26 sierpnia 2017

"MAGNUS CHASE I BOGOWIE ASGARDU. MIECZ LATA."-RICK RIORDAN

Przychodzę do was z recenzją książki, która już od dawna znajdowała się na mojej liście. Byłam jej bardzo ciekawa. Po pierwsze dlatego, że nigdy nie czytałam żadnej książki tego autora, a słyszałam, że są naprawdę godne uwagi, a po drugie dlatego, że znajdziemy tutaj mitologię nordycką, którą uwielbiam.


 Magnus Chase nie jest typem grzecznego chłopca z dobrego domu. Kiedy dwa lata temu jego mama zginęła, on żyje na ulicach Bostonu. Pewnego dnia dowiaduje się, że szuka go człowiek, przed którym mama zawsze go ostrzegała - wujek Randolph. Magnus próbuje uciekać przed wujem, ale niestety wpada prosto w jego ręce. Randolph zaczyna opowiadać niestworzone historie o bogach, zaginionej broni i dziedzictwie Magnusa. Jednak to, co wydaje się brednią, zaczyna układać się w logiczną całość. Chłopak przypomina sobie różne rzeczy i opowieści mamy. Niestety nie ma czasu, aby nad tym dłużej pomyśleć, ponieważ zostaje zaatakowany przez ognistego olbrzyma. Magnus musi wybierać między swoim życiem, a życiem tysięcy osób. Okazuje się, że czasami jedynym sposobem, aby zacząć nowe życie jest śmierć.

"Sposób, w jaki wyciągnąłem ten miecz z wody, był tak niesamowity, że aż mnie przeraził. Zawsze chciałem mieć jakieś supermoce. Nie spodziewałem się tylko, że moja będzie polegała na wyciąganiu śmieci z dna rzek. Wolontariusze miejscy mnie pokochają.



 Magnus, mimo niełatwego życia, nie stracił swojego poczucia humoru. On prowadzi nas przez strony książki, historia przez niego opowiadana jest ekscytująca, niepowtarzalna i po prostu zabawna. Dawno nie spotkałam się z powieścią przepełnioną humorem od pierwszej do ostatniej strony. Nawet tytuły rozdziałów są przezabawne. Możecie teraz pomyśleć, że jest to książka napisana tak sobie, po to aby rozśmieszyć. Zdecydowanie nie, nie skupia się ona tylko na tym aby rozbawić. Dostajemy tutaj dużo akcji i magii. Wszystko jest dopracowane od początku do końca, a ten lekko sarkastyczny humor jest tylko dodatkiem, elementem, który sprawia, że czytając, czujecie się jakby Magnus siedział przed wami i sam opowiadał o swoich przygodach.
 Na każdej stronie coś się dzieję, nie wiem, czy na jednej ręce potrafiłabym zliczyć wszystkie ciekawe jak i niebezpieczne podróże, które odbył główny bohater ze swoimi przyjaciółmi. Jak już piszę o jego towarzyszach to muszę wspomnieć o tym, jak autor rozbudował owe postacie. Nie są one pionkami, drugoplanowymi bohaterami, którzy są jedynie tłem. Oni również dostali własne historie, które owiane są tajemnicami. Można postawić ich na równi z tytułowym bohaterem, bo gdyby nie oni, Magnus umarłby zdecydowanie więcej razy.

 Jestem pod ogromnym wrażeniem Riordana, to z jaką łatwością wrzucił mnie w ten świat. Od pierwszej strony czułam, że się polubimy. Kreowanie bohaterów wychodzi mu mistrzowsko. Zaczynając od głównego bohatera, w którym każdy się zakocha, krasnoluda, który kocha modę i marzy o własnym sklepie, niemego elfa, który specjalizuje się w runach, nawet kuzynka, która pojawiła się może w trzech rozdziałach. Oni wszyscy zostali stworzeni ręką mistrza. Wzmianki o popkulturze sprawiały, że uśmiech sam pojawiał się na mojej twarzy. Znajdziecie tutaj nawiązania do seriali, muzyki i filmów. Żałuję, że było to dopiero moje pierwsze spotkanie z tym autorem, może wy czytaliście inne jego książki ?

Autor: Rick Riordan
Data Wydania: październik 2015 r.
Liczba stron: 520
Wydawnictwo: Galeria Książki


Za egzemplarz bardzo dziękuję księgarni MegaKsiążki


6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawi mnie ta pozycja , ale niestety jeszcze nie przeczytałam Percy'iego i boję się , że w agnusie będą spojlery :(. Ale w najbliższym czasie mam w planach to nadrobić.
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie https://ksiazkialeksandry.blogspot.com/
    PS bardzo ładne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy28/8/17 02:38

    Jakoś mnie nie przekonałaś :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie chcę przeczytać coś tego autora, ale nie mam pojęcia od czego zacząć, bo wszystko wygląda tak dobrze ;-;

    Pozdrawiam,
    http://pattzy-reads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Przygodę z Riordanem chcę zacząć od Persiaka, ale po ten tytuł też kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mango jest chyba najlepszym tworem Riordana (nie, żeby inne były słabe). Łączy wszystko, co najlepsze w stylu tego autora, poczucie humoru jak Percym, ale jest przeznaczony dla nieco starszych czytelników, świat mitologii nordyckiej świetnie przemyślany i genialnie przedstawiony, a do tego postacie... Drugi to jest jeszcze lepszy, bo Alex ♥

    Bookaholic Institute

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele słyszałam o ksiązkach Riordana, jednak nie miałam nigdy okazji po nie sięgnąć, być może kiedyś to nadrobię, bo jego książki wydają się naprawdę interesujące!

    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia