10 września 2017

"HISTORIA PSZCZÓŁ"-MAJA LUNDE

 Gdy pierwszy raz przeczytałam tytuł tej książki, pomyślałam, że jest to naukowa powieść o pszczoła. Nic bardziej mylnego.


 Maja Lunde stworzyła dzieło ponadczasowe. Historie, które wpłyną na każdego z nas i sprawią, że zaczniemy dostrzegać rzeczy, które wydawały nam się niczym. 
Historia pszczół opowiada o trzech różnych bohaterów, którzy mieszkają na trzech różnych kontynentach i żyją w zupełnie innych czasach.

 Hertfordshire 1852 r. William jest przyrodnikiem, który wpadł na genialny pomysł unowocześnienia konstrukcji ula. Na nowo odnalazł pasję i chęć do życia. Nie wiem on jednak, że ktoś już pracuje nad tym samym projektem.
 Autumn Hill 2007 r. George prowadzi rodzinną hodowlę pszczół. Chce, aby jego jedyny syn Tom przejął interes. Chłopak ma jednak inne plany, które w żaden sposób nie łączą się z pszczołami, co więcej- w całych Stanach pszczoły zaczynają wymierać.
 Syczuan 2098 r. Tao żyje w świecie pozbawionym pszczół. Od rana do wieczora pracuje nad zapylaniem kwiatów. Pragnie, aby jej syn Wei-Wen uniknął takiego losu. Jednak niespodziewanie dziecko znika. Matka wyrusza w niebezpieczną podróż, aby dowiedzieć się, co go spotkało i sprowadzić bezpiecznie do domu.

      "Bez pasji jesteśmy niczym."

Książka ta była dla mnie wyjątkową przygodą. Melancholijna i spokojna. Opowiadająca o pasji, nadziei, utracie, desperacji, smutku i przede wszystkim o rodzinie. Akcja w tej powieści rozwija się powoli, ale nie ona jest tutaj najważniejsza. Ważne jest przesłanie, które płynie z tych paruset stron. Napisana prostym językiem sprawia, że sięgając po nią czujemy się, jakbyśmy wracali do domu. Jestem pod ogromnym wrażeniem autorki, która stworzyła tak wielowymiarową i doskonałą powieść. Przedstawiła bohaterów prawdziwych, którzy posiadali wady i zalety. Reagowali w sposób bardzo naturalny tym samym pokazywali, że nie są idealni. Zmieniali się, zaczynali rozumieć i kochać. Miłość rodzica i dziecka jest tutaj ukazana w sposób piękny i smutny jednocześnie. Maja Lunde pokazała nam w tej książce, jacy tak naprawdę jesteśmy. Odkryła nas i ukazała na kartach.

„I najwyraźniej straciłem również Toma. Zresztą to się stało dawno temu. Tylko że myślałem zbyt wolno, by to pojąć."

Była to jedna z lepszych książek, które przeczytałam w tym roku. Idealna na jesienne wieczory, niosąca wiele lekcji, napisana o nas i dla nas. Stała się ona dla mnie czymś osobistym. Na pewno będę do niej wracać.

Autor: Maja Lunde
Data wydania: Maj 2017
Liczba stron: 514
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia